Minęły 3 lata od mojego ostatniego posta. I nagle stwierdzam, że mam potrzebę znów pisać. Może ta nieokreślona internetowa próżnia jest bardziej przyjazna i dostępna niż gabinet terapeutki. A i tam od roku znajduje raz w tygodniu zakątek rozmaitości.
Właściwie cieszę się, że więcej w moim życiu materialnych przyziemnosci, ale dziś mam dziwną, dawno zapomnianą potrzebę oderwania się i zanurzenia w słowie. W metafizice poezji, w filozofii spojrzeń, w magii niedopowiedzeń... tylko jak? Poniedziałek księgowej raczej na to nie pozwala...
A może by tak książkę?